CALABRIA

Kalabrię zwiedzałyśmy we wrześniu 2019 roku.

Ceny przedstawione przez nas na blogu obowiązywały w tamtym czasie.

NASZ BUDŻET

Po pierwsze loty!

Bilety na trasie Berlin TEGEL do Lamezia Terme SUF obserwowałyśmy od kilku dni. Lot trwa 2,5h. Cena początkowa wynosiła 260 zł, zwlekałyśmy z kupnem do ostatniego dnia, przed wylotem aż cena spadła do:

166 zł

 

Transport 

Wzdłuż zachodniego wybrzeża przebiega linia kolejowa i praktycznie wszędzie można się nią dostać. Bilety możecie kupić na stronie www.trenitalia.com. Rozkład jazdy pociągów sprawdzałyśmy wyznaczając trasę na GoogleMaps.  Na wszystkie połączenia (również autobusowe) podczas naszego pobytu wydałyśmy:

105 zł

 

Noclegi

Znaleźć nocleg w dobrym standardzie w korzystnej cenie i to na ostatnią chwilę, we Włoszech nie należało do najłatwiejszych. Podczas naszego pobytu spałyśmy w 3 różnych miejscach i razem za 7 nocy zapłaciłyśmy:

437 zł

 

Jedzenie

To jedna z największych atrakcji we Włoszech, na której nie warto oszczędzać. Śniadania przygotowywałyśmy sobie same kupując w lokalnym sklepiku świeże produkty jak mozarellę czy szynkę parmeńską. Na obiadokolacje chodziłyśmy do lokalnej knajpki, co wyniosło nas:

271 zł

 

Niemałe grzeszki

Warto zaznaczyć, że aperol spritz wraz z deską przekąsek (oliwki, chipsy, orzeszki, lokalna kiełbaska) za 3,5 EUR to naprawdę korzystna oferta, z której korzystałyśmy prawie codziennie. Nikt również nie powinien odmawiać sobie słynących z wyjątkowego smaku lodów włoskich czy ciasteczek. Pogoda sprzyjałaby napić się orzeźwiającego piwka. Za te wszystkie grzeszki zapłaciłyśmy:

115 zł

 

Dojazd i powrót z Berlina 

Ze względu na spontaniczność i własny komfort preferujemy jeździć swoim autem, zwłaszcza że z Poznania mamy niecałe 3h. Często też wystawiamy przejazd na blablacara i akurat w drodze powrotnej udało nam się zabrać dwójkę pasażerów. Co ważne w Berlinie zostawiamy samochód na darmowych parkingach Park & Ride – mapa. Podsumowując za transport oraz autostradę na osobę:

125 zł

 

ŁĄCZNIE na osobę 1219 ZŁ

TRANSPORT

W Kalabrii nie wynajęłyśmy samochodu, ponieważ większość wypożyczalni, które sprawdzałyśmy (dzień przed wylotem), wymagały karty kredytowej. Wynajem samochodu za tydzień to koszt w granicach 200-300 EUR z niepełnym ubezpieczeniem. Dodatkowo trzeba było zapłacić kilka stówek depozytu. Z ciekawości po przylocie poszłyśmy sprawdzić ofertę wypożyczalni na lotnisku. Ku naszemu zdziwieniu, żadna nie miała już dostępnych pojazdów. Nie negujemy wynajmu, jednak dla 2 osób w tym czasie było to nieopłacalne. 

Zdecydowałyśmy się na podróż pociągiem. Bilety kupowałyśmy przez stronę internetową przewoźnika www.trenitalia.com. Na niektórych stacjach nie było biletomatów lub kasy były nieczynne (Santa Domenica, Pizzo). Natomiast bilet zakupiony u konduktora zawierał prowizję w wysokości 10 EUR.

Z lotniska Lamezia Terme Aiport udałyśmy się autobusem, na stację kolejową w tym samym mieście (przystanek jest na lotnisku, zaraz przy wyjściu głównym – po prawej stronie –  autokar ma z przodu tabliczkę z napisem „Lamezia Terme CENTRALE train station”). Bilet autobusowy kosztował nas na osobę 2,5 EUR. Czas przejazdu to zaledwie 5 minut. Z dworca możecie pojechać na północ lub południe, trasa kolejowa biegnie całym zachodnim wybrzeżem. Bilety możecie kupić również w okienku. Wystarczy podać miejsce docelowe, a ekspedient nam napisze na bilecie godzinę i peron, z którego odjeżdża pociąg. Do Santa Domenica dojechałyśmy w 1,5h za 4,2 EUR za osobę.

Pierwsze wrażenie może być mało imponujące – nie wystraszcie się to tylko pozory. Jest dosyć pusto, mało kolorowo. Na dodatek w kilku kątach wala się, kupka śmieci. Miasto jest tak turystyczne, że nawet nie posiada sklepiku z pamiątkami. Ale im bliższej ceterum, tym coraz ładniej!

MIEJSCA, KTÓRE ODWIEDZIŁYŚMY

• MIASTO SANTA DOMENICA •

Mała miejscowość, w której zaszyłyśmy się podczas naszego pobytu  z kilku następujących powodów:

  • Najtańszy i najładniejszy APARTAMENT

B&B Casa Alessio (link) przeczesując zachodnie wybrzeże, między Tropeą a Capo Vaticano  – przez wyszukiwarkę Trivago. Cena akomodacji na portalu internetowym wynosiła 115 zł/noc za mieszkanie 2-osobowe z kuchnią, łazienką, dwoma balkonami, z czego jeden z widokiem na morze. Na miejscu, za przedłużenie pobytu zapłaciłyśmy 23 EUR wraz z podatkiem (ok.100 zł). Lokalizacja apartamentu była idealna, 5 minut do sklepu spożywczego i do naszej ulubionej kawiarenki, o której zaraz napiszemy. Uwaga ręczniki, gąbka i płyn do naczyń są dodatkowo płatne.

NASZA RADA: często bookujemy tylko pierwszą noc. Daje nam to możliwość weryfikacji miejsca oraz jego lokalizacji. Przeważnie cena na miejscu po rozmowie z właścicielem jest niższa.

Na ostanie dwie noce byłyśmy zmuszone zmienić apartament, ponieważ nasz był już wcześniej zarezerwowany. Za kolejny pokój oddalony o 5 min od centrum, bez kuchni i balkonu płaciłyśmy 30 EUR/ dzień – B&B Chloe. Pokój nie był tego samego standardu, ale miał kilka udogodnień w formie darmowej wody, przekąsek, lodówki, ręczników i kawy.

Lokalizacja – blisko wszędzie, przepiękne plaże i dwa razy taniej niż w większych miastach.

W centrum miejscowości jest stacja kolejowa, dzięki której możemy dostać się do najbardziej popularnych miast w kilka minut jak Tropea, Pizzo lub Capo Vaticano (rozkład jazdy autobusów do Capo Vaticano) Noclegi tam są 2-3 razy droższe. Uwaga na dworcu nie ma możliwości zakupu biletów, a w pociągu doliczana jest prowizja w wysokości 10 EUR, dlatego polecamy kupować bilety online – link.

Niskie ceny w restauracjach i sklepach

Do naszej ulubionej kawiarni i cukierni „Bar il Gioiella” zaglądałyśmy kilka razy dziennie – przepyszna włoska kawa od 1 do 2,5 EUR, ogromna porcja naprawdę zajebistych lodów po 2 EUR (zdjęcie poniżej to jest jedna gałka!).

Czy Apperol Sprizt Prosseco za 3,5 EUR z darmową deską przystawek i wypiekane na miejscu rogale oraz ciastka.

Restauracja Bellaitalia, w której zjecie prawdziwą Carbonarę za 7 EUR, pizzę od 4 do 7 EUR i wypijecie wino, które mocno trzepie za 3 EUR za ½ litra. Osobiście tutaj właśnie Laura, która kocha włoskie jedzenie i uwielbia gotować, zjadła najlepsze spaghetti w swoim życiu! Spaghetti w sosie pomidorowym z cebulą i boczkiem – brzmi pospolicie, ale danie było intensywne i bogate w smaku. Miałyśmy wrażenie, że makaron był gotowany cały dzień w jakimś specjalnym bulionie. Polecamy również pizzę romana podczas 7 dni codziennej biesiady stała się naszym ulubieńcem.

Na śniadanie kupowałyśmy codziennie rano świeże pieczywo, oliwki, mozzarellę, pomidory i świeżo krojone szynki co wychodziło po 2 EUR za osobę.

Ludzie

Pan, który podrzucił nas na stopa też pił kawę w jedynej kawiarni w mieście, więc chciał ją nam postawić. Pani ze sklepu widząc nas codziennie, pokazała gdzie leży darmowa bazylia i doradziła, którą lokalną szynkę musimy spróbować. W małym sklepiku na rogu miasta kupowałyśmy lokalne wino w szklanej butelce, bez etykiety. Za każdym razem otrzymywałyśmy też instrukcję, do jakiej potrawy dane wino pasuje. Małe lokalne społeczeństwo nieprzerośnięte potrzebami turystów.

Rajskie plaże

W samej miejscowości są trzy plaże, z czego dwie Wam gorąco polecimy. Pierwsza z nich to dzika plaża zaznaczona u nas na GoogleMaps jako „piękna plaża z trudnym zejściem”.  Zejście nie jest trudne, jednak strome i nieutwardzone. Plaża ma długość około 100 m. Woda podczas naszego pobytu nie była aż nadto przejrzysta i krystalicznie czysta przez dużą ilość glonów. Żeby do niej dotrzeć, musicie przejść przez tunel przy samym dworcu i skręcić piaskową drogą w lewo. Będziecie szli między działkami i niestety, ale małym wysypiskiem śmieci, kiedy dotrzecie już do wybrzeża, zobaczycie ścieżkę idącą w dół klifu, wystarczy, że będziecie nią podążać cały czas w lewo.

Druga plaża i naszym zdaniem najładniejsza, rozpoczyna się od hotelu „Villagio Marco Polo” i kończy w miejscowości Riaci oddalonej zaledwie 10 min drogi od Santa Domenica. Nie martwcie się, plaże we Włoszech są publiczne, więc hotel nie może zabronić Wam korzystania z nich. Najładniejszym punktem plaży jest zdecydowanie „Scogli di Riaci” gdzie znajduje się piaskowiec, (skała) częściowo zanurzony w wodzie tworząc kanały, zatoczki i idealne środowisko dla wielu kolorowych rybek, meduz i krabów. Dlatego gorąco zachęcamy, aby zabrać ze sobą snorkle! Na plaży można wypożyczyć dwa leżaki i parasolkę za 10 EUR, Na miejscu znajdziecie też bar.

HOTEL VILLAGIO MARCO POLO – alternatywa dla ludzi preferujących ‘All inclusive’, basen czy chcących przyjechać tu camperem lub wynająć domek. Mimo negatywnych opinii na Googlach camping wyglądał na fajny, zwłaszcza że był położony prawie NA plaży. Można też wynająć drewniane domki, nad którymi się same zastanawiałyśmy za 45 EUR za dzień. Pomieszczą 4 osoby, a są wyposażone w kuchnie i łazienkę. Znajdują się również zaraz przy plaży. Jedyny minus przy wynajęciu domku brak śniadania w cenie oraz pościeli (komplet kosztuje 8 EUR). Biorąc hotelowy pokój dwuosobowy, zapłacimy 50 EUR za noc. W cenie jest śniadanie oraz serwis basenowy i plażowy (ręczniki, leżaki oraz parasole).

 

• MIASTO TROPEA •

W każdym przewodniku, wyszukiwarce internetowej czy blogu znajdziecie to miejsce w TOP Kalabrii. Z pewnością miasto tętni życiem – pełno sklepików, pięknych wąskich włoskich uliczek, restauracji – dobitny kurort turystyczny. Cechą charakterystyczną miasta jest jego położenie na Klifie o wysokości ponad 50 m, piękne turkusowe wybrzeże i wiele tarasów widokowych, jak ten na końcu głównej ulicy „Corso Vittorio Emannuele” z widokiem na Sanctuario Santa Maria dell’Isola (można na nie wejść).

Plaża pod miastem ma długość 4 km i 50 m szerokości. Zdjęcie mówi samo za siebie – jest bajeczna. Gdy wysiądziecie z dworca i będziecie kierować się za tłumem główną ulicą – od rana do godziny 14, po lewej stronie zobaczycie pchli targ. Przypomina ten z Poznania na Garbarach tyle, że z włoskimi smakołykami.

• MIASTO PIZZO •

Niewielkie miasto oddalone o 30 min drogi pociągiem od Santa Domenica. Bilet w jedną stronę kosztuję 2,8 EUR. Wybrałyśmy się do niego skuszone legendami o najpyszniejszych lodach w całej Kalabrii tzw. „Tartufo di Pizzo”. Najbardziej popularny model, czyli „nero” to  kulka lodu wielkości pięści wypełniona płynną gorzką czekoladą, a po wierzchu posypana kakao. Rodzajów  i smaków  kulkowych deserów jest kilka. My udałyśmy się do konkretnej knajpki „Bar Dante położonej na głównym placu, która wg historii należała do samego twórcy tego deseru. Deser był smaczny, ale bardziej urzekły nas plaże w mieście Pizzo. Mało zaludnione, krystalicznie czysta woda i ładna plaża – dzięki falochronom można było spokojnie się wykąpać. Ponieważ tego dnia temperatura wynosiła 35 stopni, resztę dnia spędziłyśmy chłodząc się w wodzie. Z pozostałych atrakcji do obejrzenia jest jeszcze: Castello Murat zamek oraz kościół „Church of Piedigrotta” w grocie wyrzeźbiony przez pokolenia miejscowych.

• MIASTO CAPO VATICANO •

Położone na zachód od Santa Domenica miasteczko słynące z najpiękniejszego wybrzeża i plaż na południowych Włoszech. Podróżowałyśmy autobusem ze względu na brak dobrego połączenia kolei. Autobus odjeżdża z głównego placu w Santa Domenica, a jego rozkład możecie sprawdzić tutaj. Koszt przejazdu do Capo wyniósł 2,5 EUR i trwał 10-15 minut w jedną stronę. Miejscowość wydaje się spokojna, zdominowana przez Hotele i Casy. Co za tym idzie, było również centrum turystyczne i adekwatnie wysokie ceny w barach i restauracjach.

Na początek warto wybrać się na punkt widokowy o tej samej nazwie co miasto obok baru „Palomas”. Z przystanku zajmie nam to około 10 minut pieszo. Widok przy dobrej pogodzie jest powalający, okładkowo turkusowa woda mieniąca się od słońca. Widać również całkiem sporych rozmiarów plażę „Grotticelle”, która z góry wygląda po prostu bosko. Jak się okazało niestety tylko z góry. Sama plaża jest zawalona w hotelowych leżakach tam, gdzie ich nie ma, jest sporo kamieni i przy dużych falach robi się niebezpiecznie. Byłyśmy w okresie kwitnięcia glonów, co również odejmowało jej sporo uroku.

Najpiękniejsze plaże, które udało nam się zlokalizować to zdecydowanie te, które widzicie poniżej. Niestety dostęp do nich nie jest najłatwiejszy – od lądu cały teren jest prywatny i należy do wielkiego ośrodka hotelowego, który jest pozamykany z każdej strony. Możecie za to dostać się na nie od strony wodnej, łódką za 10 EUR, która zabierze Was rano, a odwiezie późnym południem. Wystarczy, że zejdziecie na plażę Grotticelle i zapytacie kogoś z obsługi leżaków czy baru i zaraz Was pokierują. Na ostatnią „dziką” plażę obok Spiaggia Praia I Focu możecie dostać się sami. Musicie dojechać do punktu widokowego „Placo Belvedere”. Na samym jego końcu po prawej stronie, jak zajrzycie zza barierki, zobaczycie wydeptaną ścieżkę i elementy betonowych schodów. Tak, trzeba przejść przez barierki, ale spokojnie pytałyśmy się lokalnych Włochów czy to wbrew prawu i czy może nam grozić kara za ich przekroczenie – odpowiedzieli, że jedyne co może nam grozić to skręcenie kostki.

Kolejno plaże: „Spiaggia Praia I Focu” ; „Spiaggia a Ficara” ; Dzika Plaża

Koszyk na zakupy