WYSPA ISABELA

Ogromny plus tej wyspy – mała ilość turystów, puste plaże, darmowe atrakcje i zwierzęta.

Największa wyspa archipelagu, nazwana na cześć królowej Hiszpanii. Spośród 3 głównych zamieszkałych wysp ta jest najspokojniejsza i najmniej zaludniona co od razu da się wyczuć na 6 km pustej plaży. Miasto Puerto Villami częściowo nie posiada utwardzonej drogi i zamieszkuje je jedynie 2300 mieszkańców. Na wyspie znajduje się 6 wulkanów tarczowych, z czego tylko jeden jest wygasły, a pozostałe są nadal aktywne. Na jeden z nich – Sierra Negra można wejść (informacje znajdziecie poniżej w atrakcjach i wycieczkach wyspy).

Za wstęp na wyspę pobierana jest opłata w wysokości 10$.

NOCLEG

MURO DE LA GRIMAS

Spaliśmy u lokalnej rodziny, która wynajęła nam dosyć spory domek. Był osobno przybudowany na terenie działki. Zapłaciliśmy za niego 15$ od osoby za noc. Mieliśmy prywatną łazienkę, miejsce do prania ubrań (prowizoryczne). Mogliśmy również korzystać z kuchni właścicieli w ich domu. Miejsce posiadało piękny mały ogródek, hamaki, oraz oczywiście Wi-Fi. Dojście do plaży z domku zajmowało jedynie 2 minuty. Noclegu nie znajdziecie nigdzie w Internecie, musicie po prostu dogadać się na miejscu. Lokalizacje znajdziecie na naszej Google Maps. Kiedy dopłyniecie na Isabele do noclegu możecie dojść pieszo w 25 min z portu – my doszłyśmy dzięki wskazówkom lokalsów, a najprościej tłumacząc skręćcie w prawo przy hotelu Volcano zaraz za nim będzie Wasz nocleg. Możecie też na miejsce wziąć taksówkę, która kosztuje ok. 1-2$ na osobę. Warto zabrać się do centrum z innymi turystami, żeby podzielić koszta.

Mail do właścicieli: nen_grecia@hotmail.com oraz nr tel. 052529146.

JEDZENIE

RESTAURACJE TURYSTYCZNE

Na głównej drodze prowadzącej do portu jest pełno klimatycznych lokali gastronomicznych. Niestety ceny są często nawet wyższe od europejskich standardów. Zupa pomidorowa potrafiła kosztować 15$ a grillowana ryba 40$ – na głównej ulicy nie jadłyśmy ani razu.

 

LOKALNE KNAJPY

W głębi miasta (zaznaczyliśmy Wam lokalizację) znajdował się mały lokalny rynek MERCADO MUNCIPAL z rodzinnymi przedsiębiorstwami gastronomicznymi i warzywniakami. Jedliśmy tam prawie codziennie lunche w naszej ulubionej knajpce „Restaurant SODA punto caliente„, która w godzinach od 12 do 14 serwowała lunch, za 5$ a w skład wchodziła zupa, drugie danie oraz sok ze świeżych owoców. Zawsze lokalesi wystawiają białe tablice z ceną oraz daniami serwowanymi w danym dniu. W budynku są trzy knajpki. Każda z nich serwowała równie dobre jedzenie. Wieczorami w jednym z okienek, po drugiej stronie od małego placu, otwiera się małe stoisko z empanadą za 1$. Generalnie rynek jest miejscem spotkań mieszkańców i wieczorem fajnie sobie wypić tutaj piwko.

ŚNIADANIA

Z przyjemnością przygotowywaliśmy je codziennie samodzielnie. Na targu warzywnym opisanym powyżej kupowaliśmy pomidorki oraz cebulę dymkę. W sklepach spożywczych, które są tańsze niż na Santa Cruz, kupowaliśmy pewnego rodzaju biały serek w siatce foliowej (ala nasz polski twarożek za 3,5$) i pieczywo w lokalnej panaderii gdzie za bułkę płaciliśmy 0,25$. Czasami, robiliśmy też sobie jajecznicę z cebulą i warzywami – za 8 jajek zapłaciliśmy 1,25$. Z droższych produktów to zdecydowanie eksportowane z lądu zimne napoje w puszkach czy kartonach np. mały sok w kartoniku 1$, cola 1$, kawa 5,5$ za mały słoik, kefir 4$/L.

Dzięki tym lokalnym i zdrowym przysmakom śniadania kosztowały nas od 2-3$ na osobę.

ATRAKCJE I WYCIECZKI

DARMOWE ATRAKCJE, KTÓRE ZOBACZYSZ NA WŁASNĄ RĘKĘ

Compleyo de Humedales – Muro de Lagrimas

Jest to szlak o długości 5 km. Po drodze zobaczycie trzy wyjątkowe plaże, jeden punkt widokowy, tunel lawowy oraz cztery różne zbiorniki wodne. W tym miejscu spotkacie dzikie żółwie, iguany i pingwiny przy odrobinie szczęścia. Na samym końcu szlaku znajduje się zabytek historyczny w postaci ściany płaczu. Ze względu na mnogość atrakcji spędziłyśmy 2 dni, aby nacieszyć się tym wyjątkowym miejscem. Na szlak można udać się pieszo, wzdłuż plaży (3 km – ok. 30 minut) albo taksówką jednak wołają 5$ za osobę. Punkt rozpoczęcia szlaku znajduje się na samym końcu plaży, a sygnalizuje nam o tym drewniana budka z rangerem parku, gdzie standardowo należy się wpisać.  Wiele osób także i my 2 dnia wypożyczyłyśmy rowery, aby dojechać do dalszych atrakcji szlaku (12$ za wynajem roweru na 8h) ps: wypożyczalni na głównej ulicy jest wuchta.

Atrakcje znadujace się z prawej storny szlaku nie były według nas zbyt iteresujące, głównie znajdowały się tam zbiorniki wodne. Zaś te z lewej strony mapy, powaliły nas na kolana, opis poniżej po kolei każdej z nich.

 

1. La Playita –  to pierwszy przystanek po prawej stronie, do którego poprowadzi was mała ścieżka z wylegującymi się na środku iguanami. Jest to mała plaża z piaszczystym piaskiem, amboną z ławkami i co najważniejsze z ogromną kolonią iguan wygrzewających się wszędzie.

2. Playa del Amor – drobno kamienista plaża z małą laguną, po której chodzą iguany, kraby a nad głową latają pelikany. Fajne miejsce na relaks zwłaszcza dla małych dzieci, ponieważ zbiornik sięga do pasa osoby dorosłej i nie ma fal.  Również dobre miejsce na spokojne snorkelowanie z pociechami.

3. Tunel Del Estero – Długi tunel, który pozostał po płynącej lawie i kończy się ujściem w oceanie. Można wejść do środka.

4. El Estero – na początku ścieżka prowadzi wśród ogromnych mangrowców, pojawia się nawet roślinny tunel jak z bajek  a na końcu zachwycająca laguna z krystalicznie czystą, lodowatą wodą. W tym miejscu tak samo jak na Santa Cruz miesza się słona woda ze słodką. Całość połączona jest kanałem wpływającym do oceanu.

Podążając kanałem, trafiliśmy do małej zatoczki, w której widzieliśmy rekiny, pływające foki i z 15 pelikanów latających nad naszymi głowami, wpadających jak torpeda do wody po kolei w celu złowienia obiadu. Miejsce nas tak zauroczyło, że wracaliśmy do niego kilka razy. W lagunie czasami można spotkać bawiące się foki i obmywające się pelikany. Polecamy także zabrać ze sobą snorkle.

5. Camino de Las Tortugas – trasa, na której spotkacie dzikie żółwie przechodzące przez ulicę lub śpiące pod ławką. Tak jak widzicie na zdjęciu, ścieżka jest żwirowa i pełno na niej kolcy od krzaków dlatego trzeba uważać, bo mijaliśmy kilku turystów z flakiem. W większości do samej ściany płaczu jest pod górkę, a przy 30 stopniach dla osób średnio w dobrej kondycji jak my był to nie lada wysiłek.

6. Cerro Orchilla – punkt widokowy z którego, możemy podziwiać widok na Puerto Villami. Ledwo na niego dojechaliśmy i tutaj już zawróciliśmy, nie jadąc na punkt końcowy, czyli ścianę płaczu.

7. Ściana płaczu The Wall of Tears

Ostatni punkt, do którego my osobiście z Olą nie dotarłyśmy, bo po prostu przez panujący upał nie miałyśmy siły. Ale za to Agnieszka razem z Anetą o 6 kiedy słońce nie prażyło, pojechały zobaczyć historyczny zabytek. Ściana była zbudowana między 1945 r. a 1959 r. przez więźniów kolonialnych w ciężkich warunkach, dlatego bezcelowa budowa, która była formą kary, pochłonęła wiele żyć. To też ostatnia arakcja ze szlak Compleyo de Humedales – Muro de Lagrimas.

 

Concha de Perla- zatoka do snorkelowania.

Oddalona od Puerto Villami o 1,5km znajduję się zaraz przy porcie. Miejsce specjalnie przygotowane dla turystów do snorkelowania – nie koniecznie najlepsze, w którym byłyśmy, ze względu na średnią przejrzystość wody. Do lagunki prowadzi pomost położony wśród mangrowców. Możemy napotkać również ewentualne przeszkody w formie fok leżących na środku pomostu, które trzeba najnormalniej w świecie przeskoczyć. Na miejscu jest wyznaczony teren w zatoce, w którym możemy swobodnie pływać. Widzieliśmy żółwie, płaszczki oraz kolorowe rybki. Ostrzegamy jednak przed wpłynięciem w prawą część zatoki ze względu na silne prądy.

Flamingoo Lagoon

Fajnie przygotowana trasa w postaci pomostu, na którym wygrzewają się iguanki. Konstrukcja prowadzi nas nad zbiornikiem, w którym możemy zaobserwować różne ptactwo i flamingi.

Centro de Crianza Tortugas Gigantes

Idąc do końca pomostem flamingo lagoon dotrzecie do rezerwatu żółwi. Zdecydowanie jest tu mniej turystów niż w El Chato i Darwinie. Żółwie znajdują się w tym miejscu na wyciągnięcie ręki i można zobaczyć małą kolonię maluchów z bliska. W ośrodku jest również centrum edukacyjne – informacyjne. Rezerwat czynny jest w godzinach od 8 do 17, tablica odnosi się do trasy.

WYCIECZKI PŁATNE

SIERRA NEGRA

Koszt wycieczki 35$, w cenie prowiant na drogę.

Czas trwania wycieczki z wyjazdem z Puerto Villami – od 8 do 14. Czas trekkingu 5h.

To aktywny wulkan tarczowy (wygląda jak spłaszczony stożek, co wynika z rzadkiej konsystencji lawy, która wolno stygnie i rozlewa się po jego bokach). Ostatni wybuch miał miejsce w  czerwcu 2018 r. Ze względu na bezpieczeństwo trasy zachodnie zostały tymczasowo wyłączone z użytku turystycznego. Sierra Negra ma wysokość 1124 metrów. Kaldera (rodzaj krateru) ma wymiary 7 km na 10 km, co czyni ją jedną z największych na świecie. Trasa nie jest zbytnio wymagająca. Początkowo idziemy pod lekkim wzniesieniem, nieutwardzoną drogą około 1h na punkt widokowy na kalderę.

Kolejnym punktem była trasa na należący do Sierry Negry „Volcano Chico”, czyli stożek powstały w wyniku erupcji w 1979 roku. Zastygły strumień lawy sięga aż do północnego wybrzeża wyspy.

TINTORERAS

Wycieczka na kajakach za 25$.

Czas trwania to około 2h wraz ze snorkelowaniem.

To małe wysepki położone naprzeciwko portu. Stanowią one dom dla pingwinów, wielu gatunków ptaków, rekinów i fok. Archipelag ma ok. 900 metrów długości i 1000 metrów szerokości. My popełniliśmy delikatny błąd i chcąc uchronić się przed żarliwym słońcem, poprosiliśmy o wycieczkę o 6 rano. Jak się okazało o tej porze pingwiny łowią jak i większość zwierząt, ale dzięki temu mogliśmy je obserwować, jak śmigają obok naszych kajaczków, czy pod wodą. Postój na snorkelowanie trwał około 1h.

LOS TUNNELOS

Totalny must do it! Wycieczka zdecydowanie warta swojej ceny.

Wyprawa kosztowała nas, 100$. Cena zawierała: przekąski, napoje, obiad oraz przewodnika. Wycieczkę kupiłyśmy po sporych negocjacjach w biurze Albemarle Tour (lokalizacja na mapie). Cała wyprawa Trwała 6h od 9 rano do 15/16

Na początku płyniemy około godziny motorówką, zatrzymując się na chwilę przy ogromnym głazie, na którym zaobserwujemy foki oraz liczne endemiczne ptactwo. Następnie wpływamy już na obszar Los Tunnelos, czyli korytarzy stworzonych przez magmę. Już na samym początku wita nas przyjemny widok małego stada pingwinków równikowych wygrzewających się na kamieniu, krystalicznie czysta woda i pływające kolorowe ryby. Kolejnym punktem wycieczki był spacer po kamiennych formacjach i oglądanie siedlisk głuptaków.

Następnym punktem był snorkelig w Los Tunnelos. Widzieliśmy rekiny, koniki morskie, żółwie, liczne koralowce i stado pingwinów. Całość trwała około godziny. Przewodnik zawsze schodzi z Wami do wody i polecamy trzymać się go blisko, ponieważ zna wszystkie miejsca, gdzie chowają się najciekawsze zwierzęta. Po obiedzie udaliśmy się na kolejny godzinny snorkeling, gdzie widzieliśmy najwięcej i największe do tej pory żółwie morskie (czasem nawet naszych rozmiarów).

Koszyk na zakupy